8 lutego 2012 w Pałacu Prezydenckim w Warszawie odbyło się spotkanie, organizowane w ramach Forum Debaty Publicznej, pt. „Organizmy zmodyfikowane genetycznie. Konieczność czy wybór? Szansa czy zagrożenie?” Obrady były transmitowane on-line. Byłem tam wśród zaproszonych ekspertów - prezentuję zatem mają relację.
Już we wprowadzeniu prezydent Bronisław Komorowski nazwał dyskusję trudną i wzywał do rozładowania emocji i merytorycznej debaty. Emocji jednak nie brakowało, wiele było prób manipulacji danymi i ideologizowania sporu – wszystko w imię dowodzenia, że GMO to postęp, konieczność wobec wyzwań globalnej gospodarki oraz wielkie korzyści ekonomiczne a opozycja wybiera Polskę jako „zacofany skansen” i nie rozumie światowych trendów.
Ponieważ już pierwszy ekspert dr Andrzej Hałasiewicz reprezentujący kancelarię prezydencką odwołał się do jakoby pozytywnej opinii na ten temat Papieskiej Akademii Nauk poprosiłem o głos i mocno powiedziałem, iż nieprawdą jest, że Papieska Akademia Nauk i Watykan popiera żywność genetycznie modyfikowaną, a przekonywanie opinii publicznej, że jest inaczej to nadużycie. Niestety trwają próby wciągnięcia Stolicy Apostolskiej na listę zwolenników GMO. Taka jest zresztą opinia wyrażona przez oficjalny watykański dziennik „L'Osservatore Romano” opublikowana w maju 2009 r. w związku z konferencją "Transgenic Plants for Food Security in the Context of Development" zorganizowaną w Rzymie przez kilku członków Papieskiej Akademii Nauk. Gdy następnie wydano drukiem dokumentację owego spotkania pokazały się medialne ogłoszenia mocno nadinterpretujące ich znaczenie. Jeśli czynią to dodatkowo ludzie nauki, którzy dobrze wiedzą jakie znaczenie ma wydanie dokumentacji jakieś konferencji, nie jest to już brak wiedzy, ale manipulacja. Tym bardziej, że rzecznik Stolicy Apostolskiej tłumaczył cierpliwie, jakie znaczenie ma taka publikacja, wydana zresztą przez jedno z wydawnictw naukowych, że przekazuje teksty dostarczone przez uczestników konferencji a ich wartość lub jej brak wynika z pozycji naukowej autora.
Warto też dodać, że w „L'Osservatore Romano” Francesco M. Valiante pisał wprost o „rozpychaniu się łokciami, by zwerbować Watykan” do grona zwolenników czy wrogów żywności genetycznie modyfikowanej. Dzieje się tak od 2003 roku, czyli od kiedy Papieska Rada „Iustitia et Pax” zorganizowała seminarium na ten temat. Już wtedy jej przewodniczący, kard. Renato Martino, ujawnił, że Stolica Apostolska narażona jest „na naciski, pochodzące z rozmaitych stron, mających odmienne, trudne do pogodzenia interesy”.
Valiante przypomiał, że w znacznie wyższej rangi Instrumentum Laboris Drugiego Nadzwyczajnego Zgromadzenia Synodu Biskupów Afryki jest mowa o przyczynach głodu na świecie, w tym także o „niesprawiedliwości i biedzie ludności wiejskiej”. O tym, że „międzynarodowe spółki dokonują stopniowej inwazji kontynentu, by zawładnąć jego bogactwami narodowymi”. A kampania na rzecz GMO, która oficjalnie „ma na celu zagwarantowanie bezpieczeństwa żywnościowego, faktycznie grozi zrujnowaniem drobnych rolników i zagładą ich tradycyjnych upraw, uzależniając ich od producentów nasion”.
Część głosów uczestników debaty została opublikowana w 96 stronicowym materiale przygotowanym przez organizatorów. Jest tam też mój tekst pt. „Wartość różnorodności biologicznej w kontekście zagrożenia uprawą organizmów modyfikowanych genetycznie”. Ma być też przygotowana publikacja z samej debaty. Na zakończenie jej pierwszej części prezydent Komorowski powiedział, że sprawy związane z organizmami zmodyfikowanymi genetycznie należy uregulować całościowo – w jednej ustawie a nie ryzykować umieszczania cząstkowych zapisów w różnych ustawach, bo to niekoniecznie będzie tworzyło logiczną i odpowiedzialną całość systemu prawnego, a na pewno mogą być źródłem dalej idących wątpliwości. Prezydent podkreślił, że warto zmierzyć się z tym problemem, porozmawiać, spróbować określić ramy, granice, bariery w jednym rozwiązaniu ustawowym. Zaznaczył, że na temat GMO warto spokojnie rozmawiać, aby się wzajemnie przekonać i emocje zastąpić konkretną wiedzą.
Podsumowując to wydarzenia jest ono jednoznaczną wygraną społeczeństwa obywatelskiego, które po latach ignorowania a nawet ośmieszania mogło w świetle kamer wyrazić swój głos i stać się pełnoprawnym partnerem w debacie.







Swoją drogą jestem ciekawa czemu Pani Katarzyna nie została zaproszona na debatę?